Z tego artykułu dowiesz się co to znaczy „dopuszczalne stężenie olejku eterycznego dla kontaktu ze skórą” oraz jak przeliczyć takie stężenia na własny, domowy użytek.

Nie jestem dobra z matematyki, więc przeliczanie oficjalnych dopuszczalnych stężeń olejków eterycznych dla kontaktu ze skórą zawsze było dla mnie kłopotliwe. Szczególnie w przypadku bardzo niskich stężeń, takich jak np. 0,6%. Jak to przeliczyć?

Zanim pokażę wam bardzo prosty przelicznik, który stworzyłam lata temu na własny, domowy użytek, chciałam najpierw wyjaśnić co to znaczy „dopuszczalne stężenie olejku”.

Termin ten i normy, jakie wskazuje, są bardzo ważne w przemyśle kosmetycznym. Nie możemy stworzyć oficjalnego, dopuszczonego do obiegu kosmetyku, jeśli użyjemy w nim wyższe niż wskazane dopuszczalne stężenia olejków.

Niektóre olejki są silnie drażniące (np. trawa cytrynowa, cynamon, oregano), inne mniej lub wcale (np. lawenda lekarska). Jednak każdy z nas ma inną skórę i inaczej zareaguje na dany olejek. Dlatego powstały oficjalne dopuszczalne stężenia olejków na skórę, które gwarantują, że większość osób nie zareaguje alergicznie ani nie zostanie podrażniona przy kontakcie z danym olejkiem eterycznym. Oczywiście zawsze mogą zdarzyć się skrajne przypadki alergiczne lub wrażliwcy, których każdy olejek w najmniejszym stężeniu podrażni. Jednak są to odosobnione przypadki, które muszą oczywiście uważać na każdy produkt, który nakładają na skórę.

 

Dopuszczalne stężenia olejków eterycznych na skórę są ważne również w przypadku masażystów, którzy wykorzystują olejki eteryczne w swojej pracy. Nigdy nie wiesz, jak nowy klient zareaguje na dany olejek, dlatego przestrzeganie dopuszczalnych stężeń olejków na skórę jest również w tym przypadku bardzo ważne. Wyobraź sobie nagą osobę na stole do masażu, której skóra zareagowała alergicznie na jakiś olejek, który masażysta zdążył już rozprowadzić po całym ciele! Dlatego te normy, wytyczone na podstawie badań, doświadczeń i składników olejków powinny być bazą wyjściową dla każdego, kto zajmuje się profesjonalnie mieszaniem olejków eterycznych.

 

A co z domowym używaniem olejków eterycznych na własną skórę?

Mój nauczyciel, amerykanin David Crow, aromaterapeuta z ponad 40-letnim doświadczeniem, zawsze powtarza: ROZCIEŃCZAĆ! ROZCIEŃCZAĆ! ROZCIEŃCZAĆ! Warto jednak zaznaczyć, że jest też duże grono aromaterapeutów-praktyków w Europie (głównie kraje frankofońskie) z równie długim stażem pracy aromaterapeutycznej, którzy w swoich zaleceniach dopuszczają wcieranie nierozcieńczonych olejków eterycznych na skórę w celach leczniczych (np. Marc Ivo Bohning).
O tych różnicach i wszystkich argumentach za i przeciw będę jeszcze pisała w osobnym artykule. Tutaj chciałam jednak zaznaczyć, że są takie dwa zupełnie odmienne podejścia aromaterapeutyczne. Co to oznacza w praktyce? W praktyce, moim zdaniem, nadal oznacza to: ROZCIEŃCZAĆ 🙂

 

Aromaterapeuci mają ogromną wiedzę o olejkach eterycznych i ich działaniu, i lata praktyki w tym, jakie olejki w jakich ilościach wcierane w skórę działają. Dlatego jeśli dopiero zaczynamy w tym temacie, warto trzymać się amerykańskiej szkoły rozcieńczania olejków, która jest zdecydowanie bezpieczniejsza (a równie skuteczna).

Poniżej dwa przykłady z mojego życia wzięte o nie rozcieńczaniu olejków:

  1. Dawno temu konsultantka firmy olejkowej MLM opowiadała o tym jak fajnie stosuje się olejki bez rozcieńczania i jakie boskie ma to działanie.
    Polecała również cynamon. Byłam szczerze tym zaskoczona, bo odkąd pamiętam uczyłam się, że olejki na skórę tylko w rozcieńczeniu. No, ale wtedy pomyślałam- “Urbańska, a może ty nic o olejkach nie wiesz, spróbuj tego sposobu”. I spróbowałam. Cynamonu. Kilka kropli czystego cynamonu wtarte w lędźwia (za radą konsultantki). Potem umyłam ręce, byłam pewna, że dokładnie, a potem wklepałam sobie 
    w skórę krem….minęło kilka minut….czuję pożar w lędźwiach, patrzę w lustro- całe lędźwia czerwone i rozpalone, ale najlepsze dopiero przede mną. Olejek najwyraźniej w mikrodawce został na skórze rąk i natarłam nim twarz przy okazji wklepywania kremu. Czuję pożar na twarzy. Patrzę w lustro: cała, równiutko czerwona! Uczucie rozpalenia było tak silne, że myślałam czy nie dzwonić po pogotowie…

2. Druga historia jest jeszcze z czasów zanim sama zaczęłam sprowadzać olejki eteryczne. Postanowiłam wypróbować antywirusowy protokół francuskiego aromaterapeuty, który zaleca wcieranie w skórę olejków bez rozcieńczania. Trzymał mnie katar, więc uznałam, że to dobry moment na takie eksperymenty. Cały dzień wcierałam olejki wg protokołu…no dobra…może trochę bardziej nadgorliwie i więcej 😉 Rano obudziłam się bez kataru za to….  z  uczuciem ciężkiej głowy jak przy kacu, a alkoholu nie piję 😉 Chwilę zajęło mi zrozumienie, że podtrułam się zbyt dużą ilością olejków eterycznych (wtedy jeszcze nie moich, więc nie jestem pewna czy były w 100% czyste).

„Mój nauczyciel, amerykanin David Crow, aromaterapeuta z ponad 40-letnim doświadczeniem, zawsze powtarza: ROZCIEŃCZAĆ! ROZCIEŃCZAĆ! ROZCIEŃCZAĆ!”

 

Czy należy bezwzględnie trzymać się dopuszczalnych stężeń?

Dopuszczalne stężenia powinny być naszym kierunkowskazem.
Jeśli olejek ma dopuszczalne stężenie 0,6% to znaczy, że naprawdę działa drażniąco i trzeba na niego uważać.

Jeśli dopuszczalne stężenie to 20% to oznacza, że można podejść do olejku z większym luzem.

 

Dopuszczalne stężenia to nasze wyjściowe proporcje. Każdy ma inną skórę, która może różnie zareagować na olejki. Niektórych nie ruszają nawet uważane za drażniące olejki wylewane bezpośrednio na skórę, inni mogą dostać podrażnienia od łagodnego olejku! Uważajcie więc na siebie i swoich bliskich stosując olejki na skórę.

 

A teraz do rzeczy, mój przelicznik stężenia olejków do domowego użytku.

POTRZEBUJESZ: pipety i buteleczki 10 ml.

Pipetka i buteleczka są w tym przypadku miarkami.

 

Pół buteleczki napełniamy olejem nośnikowym (np. jojoba lub ze słodkich migdałów), który będzie naszą bazą do olejku eterycznego.
Mamy więc 5 ml oleju bazowego.
Pół buteleczki to około 10 pipetek płynu (nie liczę całej wypełnionej pipetki tylko tyle ile na raz załaduje się pod ciśnieniem, jest to około ⅘ pipetki).
Jedna pipetka (zapełniona w ⅘)  to około 15 kropli.

Zatem pół buteleczki to 150 kropli płynu.

 

I tutaj startujemy z obliczeniami stężeń traktując te pół buteleczki ( około 150 kropli) oleju bazowego jako pozycję wyjściową.
150 kropli = 100%
15 kropli = 10%
1,5 kropli = 1%

1 kropla = 0,6 %

 

PRZYKŁADOWE STĘŻENIA OLEJKÓW ETERYCZNYCH:

 

TRAWA CYTRYNOWA 0,6 %

Zatem na pół buteleczki (150 kropli) oleju bazowego przypada 1 kropla olejku z trawy cytrynowej.

 

CYTRYNA 2%

Do połowy buteleczki z olejem bazowym dodajemy 3 krople olejku.

 

DRZEWO HERBACIANE 15%

Do połowy buteleczki z olejem bazowym dodajemy około 23  krople olejku.

 

EUKALIPTUS RADIATA 20%
Do połowy buteleczki 10 ml z olejem bazowym dodajemy 30 kropli olejku.

Żeby dowiedzieć się jakie stężenie mają poszczególne olejki eteryczne zajrzyj do TEJ tabelki.